poniedziałek, 2 czerwca 2014

Lazaret

W nocy obudził mnie płacz Roszka. Próbował spać, ale dziwnie był niespokojny. Po któtkich oględzinach pacjenta postawiliśmy z P. szybką diagnozę: to dreszcze przed zbliżająca się gorączką. Rączki, stópki chłodne, oddech szybki, przerywany, torsje. Temperatura urosła w minutę z 36,9 do 37,4. Nie czekałam na dalsze występy. Zaaplikowałam Ibufen i do rana spaliśmy wszyscy spokojnie. Po dzisiejszym przeglądzie u pediatry wiemy, że nic nie wiemy, bo Roś wygląda nieźle.

Bzyl z kolei popołudniową porą przysnął w aucie. Przenosiłam go właśnie śpiącego na mym ramieniu do domu, gdy zaczął pocierać niespokojnie nosem o moją bluzkę. Pocierał, pocierał - oczyma wyobraźni widziałam już te zielone gile rozsmarowane na moich plecach.

A to krew była, czerwoniuśka.

Podsumowując: towarzystwo ogólnie zdrowe, a w szczególe to już różnie z tym zdrowiem bywa.


Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza