Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Atlas Stworów Wszelakich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Atlas Stworów Wszelakich. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 maja 2019

Chłeptozaur Kałużny


KLASYFIKACJA:


gatunek: Chłeptozaur Kałużny
rodzaj: Błotnitus Wodnicus
charakter: przebiegły, nieskrępowany, beztroski
misja: uchlapać się, ubłocić, nażłopać 
występowanie: podmokłe podwórka, zagłębienia w chodnikach i dróżkach

Jest taki stworek, co się naoglądał za dużo, jak to Świnka Peppa uwielbia skakać w błotnych kałużach. I też uwielbia. Też w kałużach. Nawet nie skakać, a stać. 
Stałby tak godzinami, machając swoim gumowym wężem w wodzie, wpatrując się w refleksy świetlne na jej powierzchni, wsłuchując się w jej chlupot. Chlupie tak, macha, aż cały pokryty jest błotnistymi kropeczkami, jak biedroneczka, jak krówka boża piegowata. I pyszczek nawet kropkowany się robi. Brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko - powiadają, więc pozawalamy naszemu stworkowi na takie harce i swawole.

Uważajcie jednak na Chłeptozaury wszelakie, bo ich tajemnicza nazwa nie wzięła się znikąd. Większość z nich zaopatrzona jest, tak jak nasz, w odpowiednie gumofilce i odzież wierzchnią. Niestety, nie poprzestają tylko na chlapaniu. O nie. Po jakimś czasie, gdy nikt nie patrzy, próbują... chłeptać... 

Wodę. 
Z kałuży. 
W kucki. 
Jęzorem.



wtorek, 26 września 2017

Leniwiec Nietuptaj

KLASYFIKACJA:


gatunek: Leniwiec Nietuptaj
rodzaj: Oportunitus Antyspacerus
charakter: ospały, leniwy, uparty 
misja: nie zmęczyć się za bardzo
występowanie: lasy, łąki, szlaki górskie, miejskie chodniki

Jest taki Stworek - w naszym przypadku wygląda słodko - ma niebieskie, skośne oczka i blond czuprynkę. Charakteryzuje się krótkimi nóżkami. Nóżki te szybko się męczą, za pewne są też leniwe. Leniwiec Nietuptaj z reguły ochoczo wyrusza na spacer, by potem, podstępem, w najmniej oczekiwanym momencie przysiąść na dupce i nie ruszyć się już ani na centymetr. Będzie tak siedział/kucał/stał powtarzając zbulwersowanym tonem: juś nie, juś nie, juś nie!.... Nie pomagają prośby, groźby, pozostawienie Nietuptaja samego w lesie na pastwę zwierzyny dzikiej i jeszcze dzikszej przyrody. Jak się Leniwiec zatnie, to nie pomaga nic.

No, jest jedno zaklęcie, które Nietuptaj szepcze w ekstazie z przymkniętymi oczami, wyciągając krótkie ramiona ku górze: Na banana.... Na banana.... Na banana....

Kto się zlituje i weźmie Delikwenta na barana, ten na każdym kolejnym spacerze będzie tego gorzko żałował. 

W naszej rodzinie aktualnie gorzkie żale odprawia P., który od jakiegoś czasu dźwiga Nietuptaja Roszka na swoich ojcowskich barkach. 

Na banana.

piątek, 21 października 2016

Szperacz Roznośnik

KLASYFIKACJA:


gatunek: Szperacz Roznośnik
rodzaj: Bałaganius Multiplikus
charakter: maniakalny
misja: bałaganić, bałaganić, bałaganić!
występowanie: jesień i zima, zimne miesiące gdy trzeba siedzieć w domu


Przyszła plucha, przyszło błoto, katary i smarki. Skończyły się całodzienne posiedzenia na dworze, gdzie drzewa szumiały, a słoneczko przyjemnie grzało. Siedzimy w domu.

Ledwie minęło kilka dni gorszej pogody i ze zgrozą odkryłam, że w naszym domostwie znowu zalęgły się Szperacze Roznośniki! A po czym poznać ich obecność - spytacie? Ano po... wielkim bałaganie. Wszystko,. co jest pod ręką, co można rozrzucić, poprzenosić z miejsca na miejsce, poprzekładać z kąta w kąt, poupychać - zostanie rozrzucone, poprzenoszone, poprzekładane i poupychane. A co!

Szperacze Roznośniki nie mogą znieść porządku i ładu, czują się wtedy nieswojo, zagrożone harmonią otaczającego je wnętrza. Ich drugie imię to chaos i zamęt, rozkoszny bajzel i tygiel podłogowy. Im dłużej trzymane są w domu (czytaj; niewybiegane, niezajęte listkami i patyczkami, znudzone), tym bardziej oddają się swojej życiowej misji. Nie pomaga tłumaczenie, proszenie, groźby i lamenty, nie pomaga wspólne sprzątanie, chowanie wszystkiego gdzie się da (już dawno skończyło mi się wolne miejsce powyżej 1,5 metra) - nasz dom to wystawa najbardziej osobliwego artysty totalnego, który ze swojego życia uczynił Sztukę Chaosu. Nasza podłoga to jego wieczny performance - podłoga zaantektowana na usypiska: klocków, puzzli, plastikowych talerzyków, podartych tekturek i strzępków gałganków. W ten artystyczny nieład wpisują się również, tu i ówdzie usypane, kupki pluszaków, resoraków i figurek Teletubisiów. Na dokładkę po mieszkaniu zaczynają wędrować przedmioty, zdawać by się mogło, nieatrakcyjne w oczach dziecka: maska do inhalacji, spinacze, ściereczki kuchenne, chusteczki higieniczne i skarpetki. Bo to, proszę Państwa, inwazja Szperaczy jest, Roznośników, Bałaganiusów Multiplikusów!

Trzymają nas w domu katary, gorączki i wymioty. Chodzę, sprzątam, układam i złorzeczę pod nosem. A gdzieś z tyłu głowy kołacze się smutna myśl, ze po kimś to mają. Wszak to na drzwiach do mojego pokoju dawno temu mama nakleiła napis: BAJZLANDIA.



Byle do wiosny!

Może przyjedzie ktoś z koparką i odkopie nas spod hałd zabawek rozniesionych przez Bzyla i starannie udeptanych przez Roszka.

Liczę na Was!

czwartek, 29 września 2016

Bezsennik Wędrowny

KLASYFIKACJA:

gatunek: Bezsennik Wędrowny
rodzaj: Nieśpius Przeszkadzajus
charakter: psychopatyczny
misja: nie spać, nie spać, nie spać!
występowanie: jak zwykle - nasz dom (i pewnie wiele innych nieszczęsnych gospodarstw)


No dobra, trochę ten tytuł jest na wyrost... Śpimy co noc, nie da się ukryć. Ale JAK śpimy....

Bezsennik to taki stwór, co uwielbia zająć epicentrum życia nocnego domu - czyli łoże małżeńskie rodziców. mości się tam wygodnie, podstępem niewinnym, na szloch, na litość bierze rodziców, a potem... ani się Człowieku obejrzysz - zajmuje łoże przez zasiedzenie.

W naszym domu Bezsenniki są dwa.
Bezsennik nr Jeden, na literkę R., całymi nocami się kiwa. Siada na łóżku, poduchę kładzie na nogi i wali głową w tą poduchę, aż wszyscy na łóżku podskakują do rytmu. Gdy uda mu się tak ululać do snu, zasypia z twarzą wciśniętą w poduchę. Efekt jest oczywisty - po chwili Bezsennik R. najzwyczajniej w świecie się poddusza, zrywa się do pionu wielkim haustem zaczerpując powietrza i... kiwanie zaczyna się od nowa... Godzinami tak może...

Bezsennik nr 2, na literkę B. od jakiegoś czasu z kolei ma problemy natury emocjonalnej - MUSI czuć obok siebie drugą osobę (mamę lub tatę). Po prostu musi i już! Przywiera do nas całą swą powłoką cielesną, oplata rączkami, wtula się, jakby chciał przeniknąć między tkankami. I śpi bardzo dobrze. Dopóki nie znikniemy z jego zasięgu...

Perspektywy na głęboki, regenerujący sen od dwóch miesięcy mamy marne...
Po pierwsze - musimy spać osobno, bo rodzice plus dwa Bezsenniki w jednym łóżku to już zestaw nie do zniesienia.
Po drugie - co noc każde z nas wybiera sobie torturę na noc; Bezsennik nr 1 (rytmiczne podskoki całego łóżka, wieczna opcja czuwanie, przekładanie, pilnowanie, dotlenianie), Bezsennik nr 2 (pocenie się w natrętnym uścisku, drętwienie, mrowienie ciała, w najgorszym wypadku martwica kończyn).

Zdarza mi się, usypiając Bezsenniki, zasnąć pomiędzy nimi. Tak niewinnie, przypadkiem. A jeśli byłam niegrzeczna, przeskrobałam coś i zasłużyłam na karę - P. "niechcący" mnie nie budzi...

Tak, noc z dwoma Bezsennikami to jak lot rakietą odrzutową. Człowiek wstaje rano i nie wie, czy ma ręce i nogi, czy sen to czy jawa, czy już przeszedł na drugą stronę światła, czy jeszcze go życie zasysa bolącym kręgosłupem.

Taka nasza matematyka pokraczna, jak wszystko w tym domu:

2 (Bezsenniki) + 2 (rodziców) = 0 (snu)








sobota, 27 lutego 2016

Srzępirwij Nadeptek

KLASYFIKACJA:


gatunekStrzępirwij Nadeptek

rodzaj: Przydeptus Papirus

charakter: kompulsywny

misja: wygrać z niszczarką do papieru

występowanie: domy prywatne, przedszkola, biurowce

Zadomowił sie u nas na dobre. Poznacie go po odgłosie dartego na strzępy papieru. Po pozdzieranych ze ścian naklejkach. Po podartych pudełkach po herbacie, paragonach, receptach i ważnych dokumentach, które ktoś nieopatrznie zostawił w zasięgu jego małych łapek. Poznacie go po strzępach papieru walających się... wszędzie. Zostawia po sobie ślady, ciche kopczyki - w łazience - kawałeczki papieru toaletowego ułożone w zgrabny stosik. W przedpokoju -  resztki chusteczki higienicznej w artystycznym nieładzie. W pokoju - strzępy ulubionej, papierowej książeczki. Gdy dorwie się do zapasu karbowanej bibuły - wyraźnie słychać w powietrzu świst fruwających, kolorowych skrawków.
Strzępirwij umie sprzątać po sobie, na szczęście. Przynosi nam w garści to, co niedawno podarł, albo upycha gdzie bądź. I potem, zdziwieni, odkrywamy w szufladzie ze skarpetkami podartą w strzępy okładkę najnowszego "Zwierciadła". Albo listę niezrobionych jeszcze zakupów - w koszu na pranie.

Stwór ten ma też swoje drugie oblicze - przydeptuje wszystko, co wpadnie mu pod stopę. Drepta po zabawkach, butach, kablach i przewodach, po ubraniach, klockach i książeczkach. Jego wiecznie głodne stopy szukają nieustannie nowych wrażeń. Pół biedy, gdy zostawicie nieopatrznie na podłodze parasol, torbę lub plecak. Strzępijrwij Nadeptek przebiegnie po nich cichaczem, większej szkody nie czyniąc. Ale bestia to dość znudzona, w poszukiwaniu wrażeń wspinająca się na wyższe szczeble ewolucji (mebli). Tak więc włazi na szafki, komody, półki, zdobywa nowe tereny przez zadeptanie. I przydeptuje z pasją: laptopy, telefony komórkowe, kluczyki i szkatułki z duperelkami.

Niezmordowany jest.


wtorek, 24 listopada 2015

Strzyga

KLASYFIKACJA:


gatunek: Strzyga

rodzaj: Ciętowłos Kamuflus

charakter: cichociemny

misja: strzyżenie

występowanie: domy dzieci z nadwrażliwością w obrębie głowy

W naszym domu co kilka miesięcy zjawia się Strzyga. Zakrada się cichutko, zawsze po zmroku. Bezszelestnie mości się przy łóżeczkach dzieci, przygląda się im swoimi przenikliwymi ślepiami mrużąc złowrogo powieki. Wyciąga swoje wielkie łapska i gładzi zarośnięte czuprynki, spocone od poduszki i snów pełnych przygód. A potem odlicza dziecięce oddechy: cztery, trzy, dwa, jeden i.... Zaczyna swój rytuał.

Strzyga wyposażona jest w wielkie, ostre jak brzytwa szczypce. Operuje nimi niezwykle sprawnie, a najczęściej jej łupem padają małe dzieci. Strzygi wszelkiego rodzaju wykazują niezdrowe wręcz zainteresowanie ludzkimi włosami. Gdy przychodzi odpowiedni czas - Strzyga rozpoznaje go po grzywce wpadającej do dziecięcych oczu i po kudłach nieestetycznie wystających z tyłu czapki - wtedy jest Jej Chwila. Pojawia się znienacka, wiedziona nieznośnym przymusem. Przysiada na brzegu łóżeczka i rozpoczyna swój koncert. Szczyp, szczyp, szczyp - wokół śpiącej główki obcięte kosmyki włosów układają się w aureolę. Strzyga jest w swoim żywiole - wystawia niezdarnie koniuszek języka i, ciachnięcie po ciachnięciu, skraca dziecięce czuprynki. To jest jej rytuał. Jej amok. Jej 5 minut.

Strzygi mają niezwykłe zdolności kamuflażu. Wystarczy, że dziecięce oczko otworzy się na moment, rozbudzone hałasem i manipulacją w obrębie wrażliwej skóry głowy - Strzyga zamiera, błyskawicznie chowając uprzednio swoje szczypce. Jest mistrzynią sprawiania wrażenia, że  "nic, absolutnie nic się nie dzieje". Z jej, pełnej napięcia przed chwilą twarzy, w chwili alarmu natychmiast znikają wszelkie oznaki doniosłości sprawy. Strzyga udaje, że jej nie ma. Że nie ma żadnego interesu w tym dziecięcym pokoiku. A tak w ogóle, to znalazła się tam całkiem przypadkiem i o co te nerwy? Lecz gdy tylko jej uszy pochwycą znów miarowy, spokojny oddech, a sylwetki śpiących dzieci na powrót znieruchomieją, Strzyga rozpoczyna swój nożycoręki taniec. Nie spocznie, nim nie skończy dzieła. Nim nie uzna, że nic tu już po niej. Zbiera wtedy z czułością pukle obciętych włosów i chowa je w garści.

A potem, równie bezszelestnie, jak się pojawiła, znika w ciemności korytarzy, gasząc za sobą nocne lampki nad łóżkami. Na jej groźnym pysku pojawia się cień triumfalnego uśmiechu. Znika bez śladu, by powrócić, gdy znów nadejdzie Jej Czas.

piątek, 11 września 2015

Hałaśnik

KLASYFIKACJA:


gatunek: Hałaśnik

rodzaj: Dźwiękorobus Ciszojad

charakter: głośny

misja: emitować fale dźwiękowe

występowanie: wszelakie

Hałaśników każdy z nas zna sporo. Są w pracy, w przestrzeni publicznej, na skwerach, w parkach, w sklepach, a i (o zgrozo!) w lasach się zdarzają. Niektórym przyszło z hałaśnikami żyć pod jednym dachem...

Stwór to o konstrukcji prostej jak budowa cepa - celem jego nadrzędnym jest unikać ciszy jak ognia, emitować dźwięki wszelakie w eter. Więc popiskuje, krzyczy, drze się, gada, śpiewa, mruczy, szlocha, gaworzy, szepcze. Gwizdać jeszcze nie umie, ale i to przed nami zapewne. Mało tego - hałaśnik uwielbia też wspomagać się materią nieożywioną. Tłucze patykiem w kaloryfer, rozsypuje na drewnianej podłodze resoraki, zrzuca ze stołu pęk kluczy, ciska kamieniami w szyby...

Dźwięk to jego alter ego. Hałas to jego środowisko naturalne. Cisza to jego wróg. Przeszkadza mu tak bardzo, że nawet nocą obudzić się potrafi i gadać zaczyna, śpiewać, szurać i tuptać.

W towarzystwie hałaśnika o spokój trudno, a o ciszy pomarzyć tylko można. Każdy przedstawiciel tego gatunku ma wbudowny specjalny czujnik - gdy tylko sytuacja wymaga ciszy, on wzmaga swą produkcję hałasu. Dobrym przykładem jest rozmowa przez telefon - hałaśnik zrobi wszystko, by ją zagłuszyć. Gdy sytuacja wymaga skupienia - on je uniemożliwi doszczętnie. Zakrzyczy każdą myśl, zagada każde słowo, zaśpiewa każdą muzykę.

Hałasem można zabić, oj można. I on dobrze o tym wie.

Sposób na hałaśnika jest jeden tylko - unieszkodliwić można go jego własną bronią. Wrzasnąć głośniej niż on. Tupnąć mocniej niż on. Śpiewać lepiej niż on.

Bądź muzykę włączyć. Bajkę odpalić. Książeczkę poczytać.

A o ciszy... ZAPOMNIEĆ.


piątek, 14 listopada 2014

Nieśpik

KLASYFIKACJA:


gatunek: Nieśpik

rodzaj: Bezsennus Nocnomarus

charakter: uparcie przytomny

misja: za żadne skarby NIE SPAĆ

występowanie: Roszkowe łóżeczko


Nieśpika poznacie po dźwiękach, jakie wydaje. Wśród nocnej ciszy i ciemności daje się on we znaki:
subtelnym skrzy-skrzyp-skrzyp (tak skrzypi drewniane łóżeczko Nieśpika podczas rytualnego zasypiania - prezentacja TUTAJ) - i już wiadomo, że delikwent nie śpi. Ale nie jest jeszcze źle, bo Nieśpik walczy ze swoją naturą - czyli próbuje sam się ululać do snu (z różnym skutkiem)

Bardziej zaawansowana wersja Nieśpika:
śmielsze tup-tup-tup - co oznacza, że Nieśpik jest na tyle obudzony, że wylazł z łóżeczka i dziarsko maszeruje po skąpanym w mroku mieszkaniu. Cele marszu są różne. Może być to nasze łóżko (i to jest ta lepsza wersja - Nieśpik wgramoli się między nas i jest jeszcze nadzieja, że, wtulony w ciepłe ciała rodziców, zaśnie). Wersją zdecydowanie gorszą jest marsz w kierunku ulubionej grającej zabawki. Taki Nieśpik zdecydowanie gorzej rokuje - jest absolutnie przytomny i chce się bawić. A i wrzeszcząca zabawka może obudzić rodzeństwo i wtedy Nieśpiki się mnożą!

Trzeci rodzaj dźwięków, jakie wydaje Nieśpik, rokuje fatalnie.
A są to dźwięki wysoce zindywidualizowane - w naszym przypadku brzmią: Kolacja! Kalkulacja!

Gdy ciszę nocną przetną te słowa, wiemy, że przypadek jest beznadziejny. Bo to Nieśpik domaga się o 3 w nocy INHALACJI. Trzeba włączyć inhalator i przy tym głośnym buczeniu (nie śpi już nikt) Nieśpik kiwa się, gada, śpiewa i ogólnie impreza się rozkręca.

Nieśpik to nieodłączny towarzysz zespołu Downa. Autyzmu podobno też, ale Bazyli na razie wydaje się być dość oporny na działanie tej bestii i ewentualnie poprzestaje na fazie II (tuptuptup i lulu z rodzicami). Natomiast drugi Nieśpik od zawsze dawał się nam we znaki, ale od miesiąca faza-najgorzej-rokująca ma miejsce co noc.

Jak pokonać Nieśpika?
Mocno przytulić, unieruchomić, choć się buntuje, i czekać, aż zaśnie. Nieśpik sam się nakręca własnymi ruchami, bezruch go wycisza i uspokaja.
Od dwóch dni podajemy również melatoninę.
To nasz jedyny, jak na razie, oręż.

UWAGA!
Nieśpik ma to do siebie, że błyskawicznie się rozmnaża! Gdy już jeden pojawi się w domu, a w dodatku jest nieletni i sam sobą podczas niespania w godzinach nocnych zająć się nie umie, bankowo Nieśpików w domu będzie więcej :(




wtorek, 26 sierpnia 2014

Kornik Zgryzota

 

KLASYFIKACJA:


gatunek: Kornik Zgryzota

rodzaj: Gryzicus Szlachtozębus

charakter: zgryźliwy

misja: naruszyć swym zębem wszystko co możliwe

występowanie: nasza chatynka



Kornik Zgryzota przechodzi następujące stadia rozwoju:

Stadium I:
Zaczyna się niewinnie: dyskretne podgryzanie zabawek, ot tak, dla spróbowania nowych smaków i konsystencji. Taki uroczy trzylatek, który zatrzymał się na fazie oralnej.

Stadium II:
Podkradanie gryzaków psa - bardzo logiczne. Są gumowe, pachnące i stworzone do gryzienia.

Stadium III:
Przeszukiwanie nowych zakamarków w celu zdobycia coraz to nowszych, twardszych powierzchni płaskich do gryzienia. W przypadku naszego Kornika są to płyty CD. Bzyl wdrapuje się na krzesło, z krzesła na pianino, sięga na półkę do kolekcji bajek DVD, a gdy już coś upoluje, wyciąga ofiarę z pudełka i gryzie bez opamiętania. Śmierć poniosły dwie Mysie i Pszczółka Maja.

Na razie zaniepokojeni obserwujemy trzecią fazę przemiany Bzyla. Ucierpiały dwa minutniki i empetrójka Roszka. Z przerażeniem wyglądam fazy czwartej. Trzeba pochować kable. Zabezpieczyć tynki. Wzmocnić konstrukcję mebli.

Stadium piąte to ludożerstwo.

piątek, 7 marca 2014

Cudacz

KLASYFIKACJA:


gatunek: Cudacz

rodzaj: Radosmus Rozmięktus

charakter: zaraźliwy

misja: rozgotować na miękko to, co uprzednio ugotowało się na twardo

występowanie: planeta Ziemia (i kto wie, gdzie jeszcze...)

Cudacz to mały stworek o wielkiej mocy. W jego pozornej pozorności ukryta jest niezwykła zdolność przemieniania łez smutku w te ze szczerego szczęścia.. Wszelkie złorzeczenia Cudacz w try-mi-ga przemieni w śmiech, taki aż do bólu brzucha, a przekleństwa (nawet te najcięższego kalibru) przerabia na słodkie Misiu-Pysiu w kilka sekund! Cudacz potrafi doprowadzić do wrzenia, zaprowadzić za rączkę na skraj przepaści, żeby potem jednym cmokiem przemienić Żabę w Królewicza. Sposobów na odczynianie Cudacz ma wiele, wspomnieć należy choćby zarzucanie małych rączek na dużą szyję lub pełne wyrazu spojrzenie wielkich ślipek spod długich rzęs. Gadające Cudacze mają moc rażenia jeszcze większą (skutki rażenia gadających Cudaczy opiszę, jak moje prywatne dwa się rozgadają).
I największa zagadka dotycząca Cudaczy - skąd mają tyle uśmiechów, które rozdają na prawo i lewo w ilościach hurtowych? Gdzie te ich magazyny, w których przechowują całą radość świata?

Choć są ze mną już dobrych kilka lat, nadal nie wiem.


środa, 20 listopada 2013

Glutolepek

KLASYFIKACJA:

gatunek: Glutolepek

rodzaj: Gilosmarusus

charakter: przylepny i natrętny

misja: wyprodukować jak najwięcej kleistej mazi

występowanie: głównie listopad (szarobure miesiące), jednakże potrafi odbijać się echem o każdej porze roku

Sensem życia Glutolepka jest wyprodukowanie jak największej ilości lepkiej, gęstej mazi w zielono-żółtym odcieniu.Służą do tego Glutolepkowi dwa otwory nosowe, z których nieustannie wylewa niewiarygodne wręcz ilości mazi. Zazwyczaj są to łagodne wycieki przybierające postać swobodnego zwisu, bądź bardziej agresywne wyrzuty. W połączeniu z kichaniem pojawiają się natomiast istne erupcje kleistej lawy zakończone puszczaniem baniek z tejże.

Glutolepek to pokrętny stworek wyglądem łudząco przypominający dziecko. Nie dajcie się zwieść pozorom! Glutolepka poznacie po charakterystycznych śladach zaschniętej mazi na całym ciele, głównie na twarzy, włosach, rękawach i torsie. Prawdziwą rozkosz sprawia Glutolepkowi możliwość rozprowadzania mazi własnej produkcji po wszelakich powierzchniach (nieożywionych lub żywych, więc miejcie się na baczności!). Cechą charakterystyczną jest awersja na chusteczki higieniczne, nawilżane, wodę z mydłem i wszelkiego rodzaju sprzęty ssące takie jak gruszka lub Frida. Glutolepki szybko się przywiązują, a więc gdy już taki jeden zainstaluje się w pobliżu człowieka, rozstanie będzie niezwykle trudne.



W naszym domu pojawiły się dwa. Ich przyjście zapowiadało złowrogie chrapanie chłopców przez sen. Potem jakby ktoś odkręcił zawór i ruuuuuuuuuuszyła produkcja.

Maź tanio sprzedam w ilościach hurtowych.

wtorek, 11 czerwca 2013

Zgubnik

KLASYFIKACJA:

gatunek: Zgubnik (zwany Chowaczem)


rodzaj: Kleptomański

charakter: przebiegły i bezczelny

misja: ukraść, zdobyć, zachomikować jak najwięcej drobnych przedmiotów (im bardziej strategicznych i cenniejszych, tym lepiej) i ukryć bardzo dokładnie (w sposób przemyślany lub zupełnie przypadkowy)

występowanie: gospodarstwa domowe (wewnątrz i na zewnątrz), nasze  Zgubniki szczególnie upodobały sobie kuchnię

Ginie wszystko: małe części od zabawek, klucze, długopisy, komórki, piloty, jedzenie. Najboleśniejsze są straty Przedmiotów Akurat Pilnie Potrzebnych takich jak np. bidon do picia, korek do brodzika, frida do odciągania gilów z noska. O losach bidonu można by już napisać powieść przygodową. Gdzie to on nie był! A raczej: gdzie się nie zapodział na jakiś czas... Nie tak dawno temu, po dwóch tygodniach intensywnych poszukiwań, odnalazł się przypadkiem na.. strychu, wrzucony między kartony i różniaste rupiecie. Był już pod łóżkami i meblami, zwiedził większość szuflad i szafek, zawieruszał się w krzakach, ale dziś dwa małe, wyjątkowo wredne Zgubniki przeszły same siebie. Żaden nie został przyłapany na gorącym uczynku, więc winię ich obu po równo. Otóż bidon odnalazł się na... kompostowniku. Spokojnie leżał sobie w połowie góry odpadków organicznych, które mamy w zwyczaju składować na zboczu naszej działki w ustronnym kąciku. Oczywiście podjęta przeze mnie próba uratowania cennego przedmiotu zakończyła się efektownym zjazdem na czterech literach z góry obierek, łupek od jajek i gnijących już odpadów a la surówka warzywna lekko nieświeża. Na szczęście obyło się bez świadków.

Jesteśmy cierpliwi. Szkolimy się z zakresu kryminologii śledczej, z naciskiem na odzyskiwanie zrabowanych łupów. Zabawa jednak przestała śmieszyć, gdy jakiś czas temu zginął palnik od całkiem niedawno zakupionej kuchenki gazowej. Śledztwo trwa. Przesłuchania nie przyniosły oczekiwanych skutków, bo obaj Podejrzani nie mówią.

niedziela, 17 marca 2013

Wrzaskun

KLASYFIKACJA:

gatunek: Wrzaskun (zwany Skrzekotem)


rodzaj: Kakofoniks Rex


charakter: niezmordowany

misja: wrzeszczeć do utraty tchu (dosłownie), aż ściany popękają, szyby z ram okiennych wylecą, a spokojni ludzie wskutek hałasu do obłędu doprowadzeni przez te okna i dziury w ścinach wyskoczą, nie bacząc na własne życie i zdrowie

występowanie: szczególne zagęszczenie osobników zaobserwować można w przedszkolach, żłobkach i wszelkich skupiskach dzieci do lat 3, także (niestety) domy prywatne, od niedawna - nasza spokojna sielska wieś

UWAGA!

Nigdy nie wiadomo, kiedy Wrzaskun zaatakuje. Gdy już zdetonuje swój ładunek dźwiękowy jedynym wyjściem jest szybka ewakuacja lub dokładne zatkanie uszu (znane są przypadki nieszczęśników, którzy w desperacji zapychali swoje uszy tamponami/korkami od wina/ziemią doniczkową/papryczkami chili/ect./ect./ect..).  Izolacja jest jedynym sposobem względnego wyciszenia Wrzaskuna i powstrzymania go przed kolejną detonacją dźwięku. Próba dyskusji z takowym stworem lub przekrzyczenia go w trakcie trwania ataku (zdarzali się i tacy desperaci) - tylko dla super odważnych lub zupełnie głuchych. W skrajnych przypadkach w trakcie wyjątkowo perfidnego ataku należy jak najszybciej stracić przytomność, by uchronić swój system nerwowy przed całkowitą destrukcją.

Antidotum: Jeśli jednak nie uda nam się uniknąć bezpośredniego starcia z Warzaskunem, już PO takowym należy bezwzględnie podreperować stan swego ciała (uszy!) i ducha (uszy! uszy! uszy!). Najskuteczniejszym antidotum na dawkę audio Wrzaskuna jest zaaplikowanie sobie minimum tygodnia w głębokiej, głuchej dziczy, najlepiej prastarym borze, w małej ziemiance i tam przejścia terapii ciszą/dźwiękami natury.

Gdy w/w sposób z różnych przyczyn jest niemożliwy do zrealizowania poleca się zamienniki o nieco mniejszej sile odtruwania, ale równie kojące: zakopać się 3 metry pod ziemią/zanurkować na głębokość 20 metrów/poprzez naumyślne niemycie uszu doprowadzić do całkowitego ich zatkania woskowiną.



Poniżej filmik z Wrzaskunem w roli głównej. Osoby wrażliwe prosimy o wyłączenie głośników.

wtorek, 19 lutego 2013

Trolle Wodne

Obrazek

KLASYFIKACJA:

gatunek: Troll Wodny (zwany również Ogrem Chlapusem)

rodzaj: człekotrollowate

charakter: wredny

misja: całą wodę z wanny/brodzika przetransportować na podłogę

występowanie: akweny wodne, baseny, domy prywatne, od niedawna: nasza łazienka...

UWAGA! Trolle odporne na wszelkiego rodzaju spokojną werbalną perswazję, niespokojną werbalną perswazję, bardzo niespokojną werbalną perswazję, a nawet na groźby karalne. Jedyny skuteczny sposób pozbycia się szkodnika: poczekać, aż dorośnie.