sobota, 16 maja 2015

Seminarium

Plany na dziś miałam wyjątkowe - udział w VIII Seminarium Neuroychologicznym w Lubinie. Wykłady zapowiadały się szalenie interesująco:
1. Muzyka jako związek emocjonalny. Doświadczenia osób z zespołem Downa.
2. Genetyczne przyczyny niepełnosprawności intelektualnej - wybrane zagadnienia.
3. Gdy patrzeć nie znaczy wiedzieć. O deficytach wspólnej uwagi w obrazie klinicznym autyzmu we wczesnym dzieciństwie.

Czekałam na ten dzień.

Tymczasem Bazyli od trzech dni przeżywa huśtawki emocjonalne. Klei się do mnie całymi dniami, popłakuje, nie wypuszcza nikogo z pokoju. Wstałam dziś o 6 rano i po dwóch godzinach, gdy Bazyli nie schodził z moich kolan, wiedziałam, że nigdzie nie pojadę.

Więc mieliśmy swoje rodzinne seminarium sobotnie, równie ciekawe:

1. Dziecko autystyczne kontra reszta cywilizacji - jak zainteresować Bazyla masą atrakcji (dmuchańce-skakańce, malowanie buziek, tańce, przebierańce), gdy najciekawszy wydaje się być listek na krzaczku.
2. Emocjonalny spacer po zespole Downa - dlaczego Roch w czasie spaceru po mieście siada z krzykiem na każdym przejściu dla pieszych, i dlaczego AKURAT tam.
3. Odnaleźć radość w czynnościach dnia codziennego czyli krótki poradnik, jak skosić olbrzymi trawnik przy pałętającym się dookoła sześcioletnim miłośniku kosiarek spalinowych.

No.
U nas też było ciekawie.
Może nawet ciekawiej.

Tylko słuchaczy brak.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz