środa, 27 marca 2013

Mantra

Mnisi tybetańscy mają swoją medytacyjną sylabę OM, a ja mam swoją - nieco dłuższą, ale równie skuteczną.

Przytaczam w całości:

 

Pewnego dnia w krainie Teletubisiów Teletubisie bawiły się w przeciwieństwa.

Tinky-Winki wszedł na górę.

Na górze!

A potem zszedł na dół.

Na dole!

Dipsy tańczył przed drzewem.

Przed drzewem!

A potem tańczył za drzewem.

Za drzewem!

Laa-Laa wysoko odbijała piłkę.

Wysoko!

A potem odbiła nisko.

Nisko!

Po wjechała do kałuży.

Do kałuży!

A potem wyjechała z kałuży.

Z kałuży!

Teletubisie były mokre. Szybko pobiegły tam.

Tam!

I tu.

Tu!

Teraz są suche.

Tu! Suche!

 

Ledwie dojeżdżamy do ostatniego zdania, a Bzylkowe lub Roszkowe łapki odwracają książeczkę na pierwszą stronę i Wio Mamuśka! Patataj!..

Po siedem, osiem razy z rzędu.

Kilka razy dziennie.

Codziennie.

 

 

A może by tak znów palić książki na stosie? ;)

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza