poniedziałek, 16 listopada 2015

Sierpień 2012

Za nami trudny weekend, pełen nerwów i zgrzytania zębami. Endorfinki zamknięte w swoich celach, a ja małą łyżeczką próbuję do nich przekopać tunel. A potem uciec z tego więzienia raz na zawsze. Ale z sił opadam i coraz trudniej się zmusić do czegokolwiek.

Trudne to życie, choć piękne cholernie.

Odgrzebałam stare zdjęcia na dysku.
Sierpień 2012 - przed operacją Roszka, przez diagnozą Bazylka.


Zauroczyły mnie....

















5 komentarzy :

  1. Pozdrawiam serdecznie i mogę tylko wirtualnie Cię spierać. Pamiętam Twoją historię z forum sercowego, pamiętam jak cieszyłam się z Tobą z Twojego kolejnego dzieciątka i z mojego zarazem. Nasi młodsi chłopcy urodzili się tego samego dnia. Pamiętam jak mnie zmroziło gdy pisałaś o Twoich przypuszczeniach, patrzyłam na młodszego jak na Twojego synka i nie chciałam przyjąć tego do wiadomości. Choć się nie znamy, choć nigdy nie pisałam do Ciebie to zaglądam regularanie i wspieram Ciebie jak tylko mogę myślami. Masz piękne wnętrze, chłopcy mają Wielkie szczęście. Pozdrawiam całą rodzinkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Beti za ciepłe słowa! To dla mnie bardzo ważne! Całusy dla synka - rówieśnika Bzylka.

      Usuń
  2. Znalazłam Twój blog przez przypadek, jestem pod ogromnym wrażeniem Waszego optymizmu, siły, kreatywności. Jeśli mogę wesprzeć chociaż miłym słowem to robię to tu i teraz. Dajesz inna perspektywę, uświadamiasz mi co jest ważne w życiu naprawdę. Jesteś mamą wyjątkową dla wyjątkowych dzieci, Twoja codzienna praca jest największą wartością. Codziennie zaglądasz w głąb siebie i w serca i dusze swoich dzieci - kogo dziś na to stać w tym powierzchownym i głupim świecie? Pisz bloga bo masz świetne lekkie pióro. Nie opadaj z sił!!! Ściskam. :-) I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Dziękuję... Zawstydałam się...

      Usuń