czwartek, 27 sierpnia 2015

Cuda

Cud nr 1:
Nawiązałam kontakt że świetną specjalistką z zakresu zespołu Downa i autyzmu. Pani doktor jest już na emeryturze, ale dobrzy ludzie przekazali jej moją desperacką prośbę o pomoc. Zadzwoniła do mnie (!), przegadałyśmy 20 minut (!), pieniędzy ode mnie nie chce, bo od rodziców nie bierze (Pani już ma dwie Skarbonki). Dostałam listę badań do wykonania, nagrań do nagrania i czeka nas randka w Warszawie.

Cud nr 2:
Po wielomiesięcznych poszukiwaniach i ciągłych odmowach znalazłam wreszcie miejsce, gdzie można zbadać i ewentualnie leczyć roszkowe bezdechy. Pierwszy raz spotkałam się z tak miłym przyjęciem. Pan udzielił mi wyczerpujących informacji (sam z siebie), wyraził żal, że najbliższy wolny termin jest dopiero (dla mnie już!) pod koniec listopada, wysłał mailem szczegółowe informacje i nr telefonu do siebie. Przyjęcie następuje o 18 po południu a wyjście o 9 rano następnego dnia. Szok, niedowierzanie - XXI wiek! A więc kierunek Rabka Zdrój!

Cud nr 3:
Odebrałam telefon z przedszkola: Roszek tak pięknie dziś pracował, że aż musiałam to Pani powiedzieć!


Ludzie, ludzie, cuda najprawdziwsze!

6 komentarzy :

  1. No przecież nie może być tylko pod górkę ;) Cudeńka piękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Slonce po burzy fantastycze cudenka osobiscie bardzi lubie takie okresowe cudowanie szczegolnie po dlugim trwaniu w zawieszeniu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. anielsko!!! często o WAS ciepło myślę:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życie nasze to 3 kroki pod górkę a 7 z górki i tak ma być albo LEIEJ

    OdpowiedzUsuń
  5. Oby wiecej takich cudacznych cudow..:)

    Marta

    OdpowiedzUsuń