Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Notatka na marginesie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Notatka na marginesie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 marca 2013

Godzina Widmo

Ostatnio narzekałam, że Bazyli od kilku dni wstaje o 6 rano... I spotkała mnie za to sroga kara, wymierzona pulchną rączką mojego Starszego Synka..

Roszek wstał dziś o 2.40. (Sprostowanie dla tych, którzy opowiadają się po jasnej stronie życia i zwą siebie niepoprawnymi optymistami: porzućcie wszelką nadzieję i nie łudźcie się! W tej historii nie ma dobrego zakończenia... To NIE BYŁA 14.40! To była 2.40 - godzina, o której istnieniu niby każdy wie teoretycznie, ale mało jest takich, którzy na własne oczy doświadczyli jej empirycznie na tarczy bądź wyświetlaczu zegara).

Właśnie tę godzinę-widmo mój Synek uznał za najwłaściwszy moment, by powitać nowy dzień (dzień?) pełną piersią.

Powitałam wraz z Nim. Uczciliśmy to niecodzienne (dzięki Ci Panie!) zdarzenie podwójną dawką Teletubisiów, okrasiliśmy na poprawkę Mysią i.. dotrwaliśmy do godzin porannych, zdecydowanie bardziej przystępnych statystycznemu zjadaczowi chleba.

Jest 8.16.

Roszek spać nie zamierza.

Ja - jak najbardziej!

Dobranoc.

niedziela, 10 marca 2013

Tatuś rules

Tata czyta Roszkowi na dobranoc wierszyki-zagadki o zwierzątkach. Na końcu każdej zagadki zawiesza głos i Roszek dopowiada ostatnie słowo-odpowiedź. Nadstawiłam ucha i słyszę:

Kukuryku! To jest dowód,

że w zagrodzie rządzi...

 

A Roszek: Tatuś!

poniedziałek, 4 marca 2013

Wiosna

Wybiegliśmy dziś ku wiośnie. Roszek - tradycyjnie - zajął się konsumpcją śniegu, jakby wiedział, że to już ostatki. Bzyl - szczęśliwy, że topniejący śnieg odsłania wreszcie tak wytęsknione przez niego skarby natury: gałązki, kamyczki, piasek. Biega z patyczkiem w ręku jak Harry Potter z różdżką. Czarujemy... Tak bardzo chciałabym rzucić się tej wiośnie w ramiona.. Mniej więcej cztery lata temu, gdy Roszek kiełkował pod moim sercem, był to czas wielkiego spokoju i radości. Zadziwiająco dobrze radziliśmy sobie ze świadomością całego "dobrodziejstwa inwentarza", jakie ta mała istotka miała ze sobą przynieść. I choć wszystko miało się zmienić - już na zawsze mieliśmy wkroczyć w okrutny świat ponurych szpitali, w których umierają dzieci, a strach staje się nieodłącznym towarzyszem dnia codziennego - była w nas radość oczekiwania i nadzieja, i przeczucie, że wraz z cierpieniem przyjdzie też Wielka Miłość i Szczęście. Roszek był wyczekanym cudem - i ilość jego chromosomów nie miała tu nic do rzeczy.

I znów zbliża się wiosna. Wtedy dała mi siłę. Teraz - boję się wygrzebać z zimowego snu..

piątek, 1 marca 2013

Równowaga

Dziś Roszek odkrył nową zabawę. Nazwałam ją roboczo Przerzucaniem Worków z Węglem. W roli worka - Roszek, w roli rzucacza - Pani Matka, czyli ja. A więc: do łóżeczka turystycznego, w którym nocami śpi Bazylek, wsypujemy miliard plastikowych kulek. Następnie Roszek zamienia się w worek, a ja mam za zadnie wrzucać go do kulek na tysiąc różnych sposobów, najlepiej w opozycji do grawitacji, czyli głową w dół. Mile widziane wszelkiego rodzaju urozmaicenia - salta w powietrzu, półobroty, fikołki i wyrzutki. Roszek wniebowzięty. Ja - troszkę mniej. Po dokonaniu 30 wrzutów 16-kilowym "workiem" mój kręgosłup błagał o litość, więc zaordynowałam koniec akcji. Następnie Bazyli i ja wysłuchaliśmy półgodzinnego lamentu w tonacji c-moll, i było po sprawie. Świat wrócił do równowagi. Są przecież Teletubisie, są chrupki kukurydziane, jest zabawkowy odkurzacz.. "Życie jest jednak znośne" - pomyślał Roszek, ocierając łzy.

Obrazek

czwartek, 14 lutego 2013

Walentynki

Dziś Święto Miłości, więc od Roszka, dla wszystkich przyjaciół, fragment jego ulubionej piosenki Arki Noego pt. Ruszaj Ziarno:

"Miłość jak kosmos cały,


a ja jestem robaczek mały.


Miłość jak ocean wielka,


a ja jestem mała muszelka.


Miłość jak ogromna skała,


a ja taka kruszynka mała.


Miłość jak drzewo okazałe,


a ja jestem ziarenko małe..."



Obyście zawsze pławili się w tym nieskończonym ogromie, jakim jest Miłość właśnie :)