poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Radość


Doświadczacie czasem cudów? Albo chociaż niewiarygodnych zbiegów okoliczności? Nam się przytrafiają bardzo często :) Ale od początku...
Dwa lata temu Bazyli dostał od dziadka rower, dwukołowy, z doczepianymi bocznymi kółkami. P. wziął na siebie szkolenie adepta jazdy na rowerze i po dwóch latach Bazyli potrafi pedałować (a nie było to takie oczywiste, o nie....) i troszkę kierować. O jeździe bez dwóch kółek możemy na razie pomarzyć. Sęk w tym, że za moment Bazyli ze swojego rowerku wyrośnie, bo rośnie jak na drożdżach. Pomyslałam jakiś czas temu, że trzeba było kupić mu taki specjalny rower trzykołowy. Często jeżdżą na takim dzieci z różnymi trudnościami rozwojowymi i świetnie się sprawdza, bo jest stabilny.

Pomyślałam i odłożyłam do szuflady "kiedyś tam".

Tymczasem Anioły nie próżnowały i widocznie uruchomiły swoją super tajną grupę wsparcia, bo po dwóch tygodniach od pojawienia się mojej rowerowej refleksji odezwała się do nas Grażynka...

Że ma taki specjalny rower.
Że chętnie nam go podaruje.

Serio, serio....

A ja nawet nie wypowiedziałam głośno tej mojej rowerowej refleksji, nikomu, nawet mężowi :)

Grażynko.... Zobacz co, oprócz roweru, podarowałaś jeszcze naszym Endorfinkom - powiew przygody, braterską zabawę i masę śmiechu....

Dziękujemy!!!!!
Teraz tylko pozostaje kupić chłopakom większe kaski i.... w drogę :D









3 komentarze :