czwartek, 15 lutego 2018

Już nie sami czyli Dalej Razem

Odkąd obie Endorfinki trafiły pod skrzydła głogowskiego oddziału Stowarzyszenia "Dalej Razem" jesteśmy zaopiekowani najlepiej, jak się da. Nie dość, że terapia, konsultacje, psycholog, szkolenia, to jeszcze nawet zaczęliśmy odwiedziny terapeutów w domu. Uzdrawiamy całą naszą rodzinę, bo terapeuci doskonale wiedzą, że bez dobrego funkcjonowania rodziny nic się nie osiągnie. Więc przyjeżdżają do nas, do domu. Pokazują, tłumaczą, obserwują. Wspierają, rozmawiają, wysłuchują. Genialnie wyczuwają moją pogmatwaną osobowość - pomagają uspokoić natłok myśli, skupić się na małych krokach, wyciszyć wyjące sumienie i wzmocnić poczucie sprawczości i mocy.
Poddajemy się pokornie sugestiom, wdrażamy plany i pomysły, bo nareszcie ktoś chce nam naprawdę pomóc. Nam wszystkim, nie tylko dzieciom. 
To wspaniała świadomość, że komuś SIĘ CHCE. Że nie odbębnia etatu, tylko naprawdę zależy mu na lepszej jakości życia dzieci autystycznych i ich rodzin.

Zobaczcie, co udało się zrobić.

Każdy z chłopców ma swój segregator, a w nim obrazki do komunikacji. Wozimy je wszędzie ze sobą - do przedszkola, na terapię, w odwiedziny. Uczymy się reguł - jak wzmacniać w chłopcach potrzebę komunikacji, jak zachęcać do korzystania z obrazków, jak rozbudowywać zbiór rzeczy, o które mogą i będą chcieli prosić.
Segregatory chłopców. Roszek - zielony. Bazylek - niebieski.


Wnętrze czyli zasób słów moich dzieci. 


Pojawił się też plan dnia - dla każdego chłopca osobny. Długo broniłam się przed tym pomysłem - ja, chaotyczna miłośniczka bałaganu i królowa dezintegracji muszę nagle żyć według schematu. A jednak - plan bardzo nam pomaga. Wprowadza spokój, chłopców uczy, że kiedy na planie jest praca z mamą, to jest praca z mamą i nie ma zmiłuj. I to działa! Wielka zasługa przedszkoli, które wypracowały pracę z planem w grupie i nam tylko pozostało zaszczepić to na gruncie domowym. Plan pomaga mi obiektywnie spojrzeć na naszą codzienność - daje poczucie sytości - że jednak pracujemy, uczymy się ciągle nowych rzeczy. Nie zamartwiam się już, że pół dnia chłopcy oddają się autostymulacjom. W planie jest na to miejsce, ale jest też miejsce na pracę i naukę. Łapiemy bezcenną równowagę.

Kolejne aktywności na planie.


Książka z obrazkami do planu. Czego tam nie ma!


Jest plan, jest też ciężka praca. Terapeuci rozpisali nam szczegółowy plan pracy terapeutycznej w domu - uczymy się nowych umiejętności, uczymy się samodzielnej pracy i uczymy się... mówić :)
Dawniej, napędzana rozpaczą, że nic nie robimy, wyciągałam pudełka z pomocami i denerwowałam się, że chłopcy nie chcą ze mną nic zrobić sensownego. Teraz mam rozpiskę - co, ile razy w tygodniu, jak długo. Trwa to 15-20 minut dziennie, a jak odpoczywa moja głowa! Syta jestem poczuciem dobrze spełnionego obowiązku :) Chłopcy przyjmują z pokora nowe zasady, bo po pracy czeka na nich smaczna nagroda. Nie są przeładowani zadaniami, a jednak uczą się systematyczności i obowiązkowości. Tak jak ja, ich mama. Tez się tego niestety muszę nauczyć. Dla ich dobra. Dla dobra nas wszystkich.


Rozpiska od terapeutów - co, z kim, kiedy.
Zeszyt pracy w domu.

Tygodniowy plan pracy w domu. Wszystko rozpisane, wykonane, odhaczone!

Praca  stolikowa - w każdym koszyczku jedno zadanie do wykonania.
 Z przodu plan pracy - każdy symbol to jeden koszyczek.


Najlepsi przyjaciele mamy autystycznych dzieci to... drukarka i laminarka. Produkuję pomoce, wdycham zapach laminowanych obrazków, wycinam, wklejam, przyklejam rzepy. Tworzę nowe obrazki do komunikacji. Ubogacam słownik moich dzieci. Otwieram im coraz to nowsze furtki i portale do naszego świata.


Teletuuuuuubiiiiiisieeeeeee! Klucz do Roszkowego rozumku.

Trzymajcie proszę kciuki, by starczyło nam sił i zapału. Do tej pory naszym największym wrogiem był brak konsekwencji. Obiecaliśmy sobie, że nie tym razem.

Z tak wspaniałymi terapeutami, z ich ogromnym zaangażowaniem i wielowymiarowym wsparciem nie może się nie udać :)

Paulina, Pan Wojtek - dziękujemy z całych naszych serc!
To wielkie szczęście Was mieć w swojej drużynie!!!!




6 komentarzy :

  1. Trzymam kciuki kochani☺

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo dobre i ważne, że czujecie się zaopiekowani. Człowiek nie jest samotną wyspą i potrzebuje wsparcia innych- szczególnie takich, którzy poza dobrym słowem( nieocenione!) mogą pomóc konkretnym działaniem. Pani Madziu- tak jak Pani pisze- nie może się nie udać. MUSI SIĘ UDAĆ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dacie rade! pracowalam w ten sposob z corka i efekty przeszly najsmielsze oczekiwania! serdecznie pozdrawiam z Wroclawia!

    OdpowiedzUsuń
  4. My też jesteśmy na etapie wprowadzania pecs Ale Anielka ma dopiero 2.7 i jesteśmy na początku drogi. Z tym słupkiem aktywności to jeszcze niestety nie da rady.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielkopolski Instytut Psychoterapii (http://wip-poznan.pl/psychoterapia)! Fachowcy, którzy mają rewelacyjne podejście!

    OdpowiedzUsuń