piątek, 19 lutego 2016

Walentynka

Wczoraj, wieczorową porą, wybraliśmy się z P. na randkę, taką najprawdziwszą! Mianowicie, gdy dzieci zasnęły, pozostawiliśmy je pod czujnym uchem Pradziadka i wyruszyliśmy na romantyczny spacer - aż do skrzynki pocztowej i z powrotem (na wsiach skrzynki są na środku wsi).
Eh, co to były za emocje... :) Całe 15 minut na świeżym powietrzu, razem, sami (nie licząc psa, który oczywiście poszedł z nami). Czyste szaleństwo!

A w skrzynce czekał list.
Walentynka raczej.

Otworzyliśmy kopertę i...

Wzruszenie odebrało nam mowę :)

Była to Walentynka od... Bazylka!



My, rodzicie dzieci niemówiących, nie dostajemy Walentynek. Nie dostajemy liścików, nie dostajemy wyznań. Wystarczyć nam musi szczery uśmiech i roześmiane oczy naszych dzieci. Oczy, z których czytamy jak z książki. I to nam wystarcza. Musi.

Aż tu zdarza się w naszym życiu Ktoś, kto to rozumie, kto widzi nie tylko nasze zmagania z wychowaniem niepełnosprawnych dzieci, ale też nasze tęsknoty, nasze puste plamy, nasze niewypowiedziane marzenia.

I je spełnia....

Dziękujemy wspaniałemu Zielonemu Przedszkolu i CUDOWNYM PANIOM!!!


A oto kulisy całej akcji:

fotografia: Zielone Przedszkole
fotografia: Zielone Przedszkole

fotografia: Zielone Przedszkole
fotografia: Zielone Przedszkole

fotografia: Zielone Przedszkole 


fotografia: Zielone Przedszkole








7 komentarzy :

  1. Bazylek jest uroczy! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszyłam się! Po prostu wzruszylam. I tym spacerem i ta tęsknotą za prostą komunikacją z własnymi dziećmi i empatia pań z przedszkola i zaangażowaniem Bzyla w realizację planu. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś CUDOWNEGO.Najpiękniejsza jaką widziałam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kończył w czapce,tudno było wyrobić się w czasie...

    OdpowiedzUsuń