czwartek, 7 sierpnia 2014

Ojej

Bazyli, za kilka uśmiechów i przytulasków, został sprzedany Babci, Dziadkowi i Cioci. Wczasują się pół dnia nad jeziorem. Roszek kibluje w domu z powodu zapalenia pęcherza (a jednak!) i kuracji antybiotykowej.


***
Pobieranie krwi - Roszek krzyczy:
- Ojeeej! Ojeeeej!
Przemywam Mu siusiaczka Rivanolem:
- Ojeeej! Ojeeej!
Czyszczę Mu uszka:
- Ojeeeej...


***
Jedziemy autem. W radiowej Trójce wokalista DAABu śpiewa:
- Daj się pooooonieść fali ludzkich serc!
I zaraz słyszę Roszkowy ochrypły wokal rockowy:
- Aj sie oooooooooooooonieś!


***
Próbuję ogarnąć walizki, bo czekają nas wyjazdy dalekie, wczasowo-weselne. Ogarnąć chaos domostwa. Ogarnąć zjeżone myśli.

Ojej.


2 komentarze :

  1. szerokiej drogi i buziaki dla panny młodej! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. "kibluje" w domu...
    Gra słów,podteksty?
    Oj,ta mama to ma talent literacki.

    OdpowiedzUsuń